Nadgodziny: nie masz dowodów? Nie dostaniesz kasy

W transporcie drogowym nadgodziny są codziennością. Dłuższe postoje, korki, opóźnienia przy załadunku czy presja terminów sprawiają, że kierowcy zawodowi często pracują więcej, niż wynika z podstawowego czasu pracy. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy przychodzi do rozliczenia tych godzin.

Dwa niedawne orzeczenia sądowe z Europy pokazują jasno: sama praca ponad normę nie wystarczy, żeby dostać za nią pieniądze. Kluczowe są dowody.

Niemcy: ogólne zestawienia nie wystarczyły

W jednej ze spraw były kierowca ciężarówki domagał się zapłaty za około 2700 nadgodzin z kilku lat pracy. Sprawa trafiła do sądu pracy w Hesji.

Kierowca przedstawił miesięczne zestawienia godzin i ogólne podsumowania czasu pracy. Problem polegał na tym, że dokumenty były zbyt ogólne.

Sąd uznał, że pracownik musi wykazać bardzo konkretnie:

Bez takich szczegółów pracodawca nie musi nawet szczegółowo odpowiadać na roszczenie. W efekcie kierowca przegrał sprawę i nie dostał pieniędzy za nadgodziny.

Włochy: tachograf przesądził o wygranej

Zupełnie inaczej zakończyła się podobna sprawa we Włoszech. Tutaj kierowca wygrał proces o zaległe wynagrodzenie, nadgodziny oraz dodatkowe świadczenia.

Kluczowym dowodem okazały się dane z tachografu.

Sąd najwyższy uznał, że jeżeli pracodawca nie zakwestionuje tych danych w sposób konkretny i szczegółowy, mogą one zostać uznane za pełny dowód faktycznego czasu pracy kierowcy. W praktyce oznacza to, że wykresówki lub dane cyfrowe z tachografu mogą posłużyć bezpośrednio do wyliczenia nadgodzin.

W tej sprawie pracodawca nie był w stanie skutecznie podważyć danych z tachografu – i właśnie dlatego kierowca wygrał.

To nie sprzeczność. To ta sama zasada

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że sądy wydały sprzeczne wyroki. W rzeczywistości obowiązuje ta sama zasada:

liczy się jakość dowodów.

Różnica polegała więc nie na prawie, ale na dokumentacji.

Co to oznacza dla kierowców

Dla kierowców zawodowych w całej Europie wniosek jest prosty: jeśli chcesz dochodzić zapłaty za nadgodziny, musisz być w stanie je udowodnić.

Najlepiej mieć:

Ogólne zestawienia z pamięci po kilku latach praktycznie nie mają szans w sądzie.

Co powinni robić przewoźnicy

Również firmy transportowe powinny wyciągnąć wnioski z tych spraw. Brak kontroli nad dokumentacją może skończyć się kosztownym procesem.

W praktyce oznacza to konieczność:

Jeżeli dane z tachografu, rozliczenia i grafiki pracy nie zgadzają się ze sobą, ryzyko sporu sądowego rośnie bardzo szybko.

W transporcie drogowym prawo do zapłaty za nadgodziny coraz częściej rozstrzyga się nie na parkingu ani w dyspozytorni, ale w sądzie.

A tam obowiązuje jedna zasada: kto twierdzi, że pracował dłużej- musi to udowodnić.

Bez konkretnych danych, godzin i dokumentów nadgodziny mogą istnieć w rzeczywistości, ale nie istnieją w sensie prawnym. A to oznacza jedno: brak pieniędzy.