660 tys. kierowców odejdzie na emeryturę. Europa stoi przed poważnym kryzysem w transporcie

Europejski transport drogowy wchodzi w okres poważnych zmian kadrowych. Z najnowszego raportu Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) wynika, że do 2030 roku na emeryturę może odejść aż 660 tys. kierowców zawodowych w Europie. Już dziś problem jest bardzo wyraźny — na rynku brakuje ponad 502 tys. kierowców, a liczba wakatów utrzymuje się na wysokim poziomie mimo słabszego popytu na przewozy niż w okresie po pandemii.
Brakuje kierowców, a problem nie znika
Według raportu „Global Driver Shortage Report” niedobór kierowców przestał być zjawiskiem chwilowym, zależnym od koniunktury. Jeszcze kilka lat temu branża liczyła, że wraz ze spadkiem liczby zleceń i ochłodzeniem rynku transportowego presja kadrowa osłabnie. Tak się jednak nie stało.
W Europie wskaźnik niedoboru kierowców wzrósł do 13 proc., podczas gdy w poprzednim badaniu wynosił 12 proc. To najwyższy wynik od początku prowadzenia raportu przez IRU. Oznacza to, że firmy transportowe coraz częściej mają problem nie tylko z rozwojem floty, ale nawet z utrzymaniem bieżącej obsady.
W skali globalnej w 18 badanych rynkach nieobsadzonych pozostaje 2,9 mln stanowisk kierowców zawodowych. Jednak to właśnie Europa znajduje się dziś w centrum problemu, ponieważ tutaj głównym powodem braków kadrowych jest starzenie się obecnej grupy zawodowej.
Fala emerytur dopiero nabiera tempa
Największe wyzwanie dla branży dopiero nadchodzi. IRU szacuje, że do 2030 roku z zawodu odejdzie w Europie około 660 tys. kierowców, którzy osiągną wiek emerytalny. To oznacza, że przewoźnicy będą musieli nie tylko walczyć o nowych kandydatów, ale jednocześnie zastępować tysiące doświadczonych pracowników opuszczających rynek.
Dla transportu drogowego to wyjątkowo trudna sytuacja. Kierowcy odchodzą szybciej, niż do zawodu trafiają młodzi. W praktyce oznacza to rosnącą presję na firmy, które już dziś zmagają się z niedoborem rąk do pracy, rosnącymi kosztami działalności i niestabilną sytuacją rynkową.
IRU podkreśla, że nie jest to już chwilowe niedopasowanie podaży i popytu, ale problem strukturalny. Nawet jeśli przewozów chwilowo jest mniej, luka kadrowa nie znika. Wręcz przeciwnie — będzie się pogłębiać wraz z kolejnymi odejściami na emeryturę.
Dla przewoźników to dziś temat numer jeden
Skalę problemu dobrze pokazują odpowiedzi samych firm transportowych. W Europie aż 65 proc. przedsiębiorstw wskazało niedobór kierowców jako najważniejsze wyzwanie w 2025 roku. To więcej niż koszty operacyjne, sytuacja gospodarcza, cyfryzacja czy dekarbonizacja.
To ważny sygnał dla całej branży. Jeszcze niedawno przewoźnicy skupiali się głównie na cenach paliwa, stawkach frachtowych czy kosztach pracy. Dziś coraz częściej największym problemem staje się samo znalezienie kierowcy, który będzie chciał i mógł wykonywać ten zawód.
W praktyce brak kierowców oznacza dla firm konkretne straty: niewykorzystane pojazdy, trudności z realizacją kontraktów, większą presję płacową i ryzyko utraty klientów. Z punktu widzenia kierowców oznacza to z kolei rosnące znaczenie ich pracy na rynku i większą siłę negocjacyjną wobec pracodawców.
Najbardziej zagrożone są małe firmy transportowe
Raport IRU pokazuje, że problem najmocniej uderza w małe przedsiębiorstwa. To właśnie one stanowią około 98 proc. firm zajmujących się drogowym transportem towarów w Unii Europejskiej. Jednocześnie ich wskaźnik niedoboru kierowców jest o 6 proc. wyższy niż w przypadku dużych przewoźników.
Powodów jest kilka. Mniejsze firmy częściej opierają się na starszej kadrze, mają mniejsze możliwości prowadzenia szerokiej rekrutacji i trudniej im sięgać po kierowców z zagranicy. Dodatkowo słabiej radzą sobie z planowaniem wymiany pokoleniowej, bo często funkcjonują w oparciu o niewielkie zespoły i ograniczone zaplecze administracyjne.
Jeżeli fala emerytur rzeczywiście przyspieszy, to właśnie mali przewoźnicy mogą jako pierwsi odczuć poważne braki kadrowe. A to może przełożyć się na większą konsolidację rynku i dalsze osłabienie najmniejszych podmiotów.
Kobiety i młodzi wciąż niewykorzystanym potencjałem
IRU zwraca uwagę, że europejski transport wciąż nie potrafi skutecznie otworzyć się na nowe grupy kandydatów. Kobiety stanowią zaledwie 4 proc. kierowców ciężarówek w Unii Europejskiej. To pokazuje, jak ogromny potencjał rekrutacyjny nadal pozostaje niewykorzystany.
Podobnie wygląda sytuacja z młodymi kierowcami. Branża od lat mówi o potrzebie odmłodzenia zawodu, ale w praktyce napływ nowych pracowników jest zbyt mały, by zrównoważyć liczbę odejść. Problemem są nie tylko koszty zdobycia uprawnień, ale także styl pracy, długie rozłąki z domem, brak odpowiedniej infrastruktury i wizerunek zawodu, który dla wielu młodych osób nie jest dziś atrakcyjny.
Raport wskazuje, że tam, gdzie udało się zwiększyć udział kobiet lub młodszych pracowników, nie stało się to samoistnie. Potrzebne były konkretne działania: programy szkoleniowe, kampanie informacyjne, wsparcie w finansowaniu uprawnień czy zmiany organizacyjne po stronie firm.
Nie chodzi już tylko o pensję
Jednym z ważniejszych wniosków raportu jest to, że sam poziom wynagrodzeń nie rozwiąże problemu niedoboru kierowców. Oczywiście płaca nadal ma duże znaczenie, ale coraz wyraźniej widać, że o decyzji o wejściu do zawodu lub pozostaniu w nim decydują też inne czynniki.
Kierowcy zwracają uwagę na warunki pracy, organizację tras, dostęp do bezpiecznych parkingów, zaplecze socjalne, przewidywalność grafiku oraz możliwość pogodzenia pracy z życiem prywatnym. Znaczenie mają również bariery wejścia do zawodu, w tym koszty kursów, licencji i czas potrzebny na zdobycie kwalifikacji.
Jeśli firmy i administracja publiczna nie poprawią tych obszarów, przyciągnięcie nowych kierowców będzie coraz trudniejsze — nawet przy rosnących stawkach.
Ryzyko dla całego łańcucha dostaw
Niedobór kierowców to nie tylko problem samych przewoźników. To również realne zagrożenie dla załadowców, centrów logistycznych, handlu i przemysłu. Mniejsza liczba kierowców oznacza ryzyko ograniczonej przepustowości transportu, opóźnień w dostawach i większej presji na ceny usług.
IRU podkreśla, że jeśli obecny trend się utrzyma, dostępność kierowców będzie coraz mocniej wpływać na odporność łańcuchów dostaw. Dla rynku oznacza to możliwe wzrosty stawek frachtowych, większe trudności z obsługą zleceń i konieczność dokładniejszego planowania przewozów.
Z perspektywy kierowców zawodowych sytuacja jest więc paradoksalna. Z jednej strony branża od lat alarmuje o brakach kadrowych, z drugiej — bez poprawy realnych warunków pracy trudno będzie przekonać nowe osoby do wejścia do zawodu.
Branża musi działać już teraz
Raport IRU nie pozostawia złudzeń: niedobór kierowców w Europie nie jest przejściowym kryzysem, ale trwałym problemem strukturalnym. Do 2030 roku z rynku może zniknąć 660 tys. doświadczonych kierowców, a już dziś w Europie brakuje ponad pół miliona pracowników.
Dla firm transportowych oznacza to konieczność działania na kilku frontach jednocześnie: poprawy retencji obecnych kierowców, przyciągania młodych kandydatów, otwierania zawodu na kobiety oraz ograniczania barier wejścia do branży. Bez tego luka kadrowa będzie się tylko pogłębiać.
Jedno jest pewne — europejski transport drogowy wchodzi w moment, w którym walka o kierowcę staje się jednym z najważniejszych wyzwań całej branży.