Awaria ciężarówki ITD w centrum Kielc. Kto odpowiada, gdy kontrolujący łamie przepisy?

Źródło: Kieleckie Patrole
Wczoraj na jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w Kielcach – ulic Zagnańskiej i Łódzkiej – doszło do nietypowego i budzącego spore kontrowersje zdarzenia. Ciężarówka należąca do Inspekcji Transportu Drogowego uległa awarii i zatrzymała się bezpośrednio na skrzyżowaniu, powodując chwilowe utrudnienia w ruchu.
Na udostępnionych zdjęciach widać zielony pojazd ITD stojący na pasie jezdni, częściowo blokujący przejazd. Warunki drogowe były dalekie od idealnych – pobocza i okolice skrzyżowania pokrywał śnieg, a nawierzchnia była mokra i zabrudzona błotem pośniegowym. W tle przejeżdżające samochody osobowe i ciężarowe musiały omijać unieruchomiony zestaw, co przy zwiększonym natężeniu ruchu dodatkowo potęgowało chaos komunikacyjny.
Problem nie tylko z awarią
Sama awaria mogłaby zostać uznana za zwykłe zdarzenie losowe. Jednak uwagę środowiska transportowego zwrócił inny aspekt – stan techniczny i „czystość” pojazdu ITD. Na dachu i elementach nadwozia zalegała gruba warstwa śniegu i lodu.
I tu pojawia się pytanie, które zadaje sobie wielu kierowców zawodowych: ile „zwykły” kierowca dostałby mandatu za tak przygotowany do jazdy pojazd?
Przepisy prawa o ruchu drogowym nie pozostawiają wątpliwości:
Dokładnie za takie same uchybienia kierowcy zawodowi są rutynowo karani mandatami oraz punktami karnymi. Bez tłumaczeń o pogodzie, bez „okoliczności łagodzących”, bez dyskusji o braku infrastruktury do odśnieżania.
Ministerstwo ostrzega – a służby?
Co szczególnie znamienne, zaledwie w ostatnich dniach Ministerstwo Infrastruktury oraz służby drogowe publikowały oficjalne komunikaty i kampanie informacyjne, w których wprost apelowały do kierowców o dokładne usuwanie śniegu i lodu z pojazdów, podkreślając, że:
Pisaliśmy o tym tutaj: ➡️➡️➡️Ministerstwo ostrzega Kierowców!
Tym bardziej ironicznie brzmi fakt, że kilka dni po takim apelu w ruchu publicznym pojawia się… nieodśnieżony pojazd organu kontrolnego.
Ironia systemu?
Tym razem jednak sprawcą naruszenia nie był „nieodpowiedzialny kierowca ciężarówki”, lecz organ powołany do egzekwowania przepisów. To rodzi poważne pytania o równość wobec prawa i wiarygodność systemu kontroli.
Nie ma tu problemu z ustaleniem odpowiedzialnych:
Skoro ITD potrafi rozliczyć kierowcę z minuty jazdy sprzed miesiąca, tym bardziej potrafi ustalić, kto siedział za kierownicą własnej ciężarówki.
Podwójne standardy?
Środowisko transportowe coraz głośniej domaga się:
Argumenty, które zwykle nie są brane pod uwagę przy kontrolach – brak ramp do odśnieżania, brak infrastruktury, trudne warunki pogodowe – nie mogą nagle stać się usprawiedliwieniem tylko dlatego, że chodzi o służby.
Sytuacja z Kielc pokazuje, że awarie i zaniedbania mogą przydarzyć się każdemu – także tym, którzy na co dzień egzekwują prawo. Kluczowe pytanie brzmi jednak nie „czy się zdarzyło?”, ale czy odpowiedzialność zostanie wyciągnięta w taki sam sposób jak wobec zwykłych kierowców.